| Selektywna zbiórka odpadów ułatwia pracę segregowniom śmieci i zakładom recyklingowym. Dzięki temu można odzyskać nawet 80 proc. surowców wtórnych i przeznaczyć do produkcji. Oznacza to mniejszą emisję trujących gazów i lepszy stan naszej przyrody. Segregowanie śmieci nie jest jeszcze w naszym kraju powszechne. Statystyki mówią, że dzielimy tylko 6,8 proc. odpadów. Zakładom utylizacyjnym nie opłaca się zatrudniać osób, które wybierałyby ze sterty śmieci te nadające się do recyklingu. Nie inwestują też w maszyny i urządzenia. W efekcie 90 proc. śmieci jedzie na składowisko. Co jest tego konsekwencją? Ubywa zielonych terenów, zwiększa się emisja szkodliwych substancji, klimat się ociepla, występują anomalia pogodowe - to efekt tego, że tworzywa sztuczne, butelki PET i inne odpady nadające się do recyklingu nie trafiają tam, gdzie powinny. Nie trafiają w znacznej mierze z naszej winy - jesteśmy zbyt leniwi. Pojemniki do segregowania wydają się nam czymś śmiesznym. Tak jak cała ekologia. Ta teza dotyczy zwłaszcza ludzi ze wsi i osób starszych, wychowanych w PRL-u. W tamtym czasie ekologia była uznawana za fanaberię. Jedyne działania związane z zagospodarowaniem śmieci ograniczały się do organizowania składowisk gdzieś pośrodku lasu. Minie jeszcze dużo czasu, zanim ekologiczny dom stanie się w Polsce norma. Powinniśmy brać przykład z Norwegów i Szwedów (tam odzyskuje się 80-100 proc. surowców wtórnych) albo chociaż z Niemców, którzy tylko 20 proc. śmieci spalają, a 60 proc. odzyskują. gotowe projekty domów Radio Puzzle |